To jest dopiero mindfuck.
Leżę sobie właśnie na oddziale, na którym 37 lat temu była porodówka. To tu właśnie wydałam z siebie pierwszy wrzask.
Czekam na zabieg i myślę sobie, że było by trochę w sumie przykro gdyby moja historia skończyła się dokładnie w tym samym miejscu co się zaczęła. Zwłaszcza, że nie wywrzeszczałam się jeszcze dostatecznie.
To teraz trochę sobie popłaczę, a za jakiś kwadrans włączę tryb karalucha, bo 37 lat to zdecydowanie za krótko by żegnać się już tym światem.
A tak w ogóle to dokładnie trzy lata temu (co do dnia!) robili mi biopsję w uceku! Serio, wpisuje ten dzień w kalendarz i za rok nie wstaje z łóżka.
Komentarze
Prześlij komentarz