Debil. No debil, czyli "wielkieś mi pustki uczynił w mym domu drogi pamiętniczku", a raczej wielki bałagan.

 Wczoraj zadałam mojemu mężowi pytanie, którego nie powinna nigdy zadać dorosła kobieta. Matka dzieciom. Zapytałam go czy nie widział mojego PAMIĘTNIKA.

Tak. Zgubiłam mój zeszyt emocjonalnych wysrywów. Zeszyt, który zastępował mi psychologa. Taki, w którym mogłam napisać, że mam ochotę powiesić się na żyrandolu jednocześnie uśmiechając się do moich dzieci znad okładki.

Szukałam dosłownie wszędzie. Przekopałam całe mieszkanie i NIC. Aż w końcu pomyślałam sobie, że ostatnio było tak źle, że  być może podczas sprzątania w odruchu "fuck it all" po prostu wyrzuciłam go do makulatury? Tylko chyba powinnam to pamiętać? Choć może nie... ostatni miesiąc, miesiąc po śmierci Taty i tak pamiętam jak przez mgłę...

W każdym razie - stwierdziłam, że w internecie nic nie ginie, więc nawet taki głąb jak ja nie zgubi bloga. W dodatku nosi się go w telefonie, więc odpadnie mi dźwiganie w torebce zeszytu - tak - sprawdziłam wszystkie torebki, nawet te, których nie używałam od czasu diagnozy i serio - NIE MAM POJĘCIA PO CO JE TRZYMAM! Już raczej nigdy ich nie użyje, ale przecież wyrzucić szkoda. Oczywiście do czasu aż wpadnę w szał sprzątania i wywalę pół szafy, a tydzień później okaże się, że to co wyrzuciłam jest mi tu teraz i natychmiast niezbędne.

Tak tu będzie. Swobodnie błąkające się myśli, emocjonalne wysrywy i wpisy kompletnie bez sensu, dlatego Drogi Czytelniku jeżeli tu trafiłeś to oficjalnie informuję Cię, że zabłądziłeś w internecie i to jest ten moment kiedy klikasz krzyżyk w prawym górnym rogu przeglądarki.

Dlaczego więc nie zmienię prywatności bloga? Po co to w ogóle udostępniam? To już jest temat dla psychologów i podejrzewam, że nie jeden już się z tego doktoryzował. Internetowy ekshibicjonizm. Co ma na celu? Mogłabym wpaść w patetyczne nuty i napisać, że szukam kogoś kto mnie zrozumie, kto przytuli do serca moje z trzaskane serduszko i powie mi "wszystko będzie dobrze". Tylko, że wiecie... ja wiem, że nie będzie.  Nigdy WSZYSTKO nie będzie dobrze. 

Dobrze jest teraz, bo wciąż żyję. A że w czasie kryzysu egzystencjonalnego muszę się piśmienniczo uzewnętrznić? Dajcie spokój... są większe zbrodnie.

Zatem - żeby było jasne - czytania bloga nie polecam. Jak wpadniesz przez te wpisy w depresje albo jakiś niestabilny stan emocjonalno-maniakalny to reklamacji nie przyjmuję. Ostrzegałam.

Komentarze

Popularne posty